
22.09.2025
Budowanie zespołu, zabawne zagadki i dobry nastrój: Wycieczka praktykantów
Niezależnie od tego, czy było to zwiedzanie fabryki, budowanie zespołu czy escape room, stażyści NETZSCH Pompy & Systemy przeżyli dwa ekscytujące dni pełne nowych wrażeń i niezapomnianych chwil.
Nasze praktykantki handlowe, Anna Hausberger, Magdalena Schneider i Christina Eder, zabierają Cię w ekscytującą podróż i relacjonują dwudniową wycieczkę dla praktykantów. Z ich wpisów w dzienniku dowiemy się, gdzie zabrała ich podróż i jakich ekscytujących rzeczy doświadczyli.
Dzień 1: Wczesny start, wielkie wrażenia

Budzik zadzwonił, jakby to był środek nocy - o 5 rano! O 6 rano byliśmy już w drodze z kampusu NETZSCH w Waldkraiburgu. Wciąż trochę zaspani, ale pełni oczekiwania, wskoczyliśmy do autobusu. Nasz cel podróży: Tybinga koło Stuttgartu, a dokładniej Paul Horn GmbH.
Po około czterech godzinach jazdy (w tym przerwie śniadaniowej) dotarliśmy do Paul Horn GmbH i zostaliśmy ciepło powitani przez panów Dürra i Fügera. Następnie odbyła się ekscytująca prezentacja firmy: Od jej założenia przez Paula Horna w 1969 roku do dzisiejszej produkcji precyzyjnych narzędzi dla szerokiego zakresu branż. Szczególnie ekscytujące: Filmy dotyczące produkcji i zastosowania narzędzi - niektóre z nich nasi mechanicy przemysłowi znali nawet ze swojej codziennej pracy!

Praca w NETZSCH Pompy & Systemy
Następnie zjedliśmy wspólny lunch w firmowej stołówce. Po dobrym posiłku kontynuowaliśmy prezentację na temat powłok. Na koniec mieliśmy ekskluzywną wycieczkę po fabryce, podzieloną na grupy. Szczególne wrażenie zrobiła na nas fabryka 2, gdzie mogliśmy na żywo obserwować powlekanie narzędzi, co było dla nas jeszcze bardziej interesujące niż część teoretyczna na temat powłok. Ale my, stażyści komercyjni, byliśmy szczególnie zadowoleni z mini wycieczki po przestrzeni biurowej. Było prawie tak piękne jak nasze, ale oczywiście tylko prawie.
Wieczorem zameldowaliśmy się w hotelu - w końcu mieliśmy trochę czasu, by odetchnąć i poleżeć w łóżku przez pięć minut. Ale potem znów trzeba było ruszać w drogę...
...do tramwaju, a potem na kolację. Ponieważ nasz hotel znajdował się w mieście, pizza, hamburgery i makarony były tylko kilka minut stąd. Wieczór zakończył się w miłej atmosferze, przy dobrej rozmowie i mnóstwie śmiechu. Oczywiście nie będziemy zdradzać żadnych szczegółów.
Dzień 2: Duch zespołowy i rozwiązywanie zagadek

Czuliśmy się, jakbyśmy dopiero co położyli się do łóżka, gdy budzik zadzwonił ponownie - śniadanie miało zostać podane. Szybko umyliśmy zęby i odświeżyliśmy się. Uff, zdążyliśmy na czas. Nie chcieliśmy zrobić złego wrażenia na naszych trenerach.
Po śniadaniu mieliśmy tylko jeden cel: Escape room w Stuttgarcie. W małych grupach zostaliśmy zaproszeni do zanurzenia się w różnych scenariuszach, od tajemniczych przypadków po zagadki matematyczne. Nasz pokój dotyczył spadku, który zostawiła nam babcia. Ale nasza wredna ciotka Ingrid ukryła nasz spadek w swoim mieszkaniu. Musieliśmy więc odnaleźć skradziony spadek w jej mieszkaniu w ciągu godziny - nie było to łatwe zadanie. W miarę upływu czasu nasze nerwy stawały się coraz bardziej napięte. Nie minęło wiele czasu, zanim ciotka Ingrid przyłapała nas na poszukiwaniu spadku. W samą porę znaleźliśmy spadek w sejfie. Dzięki Bogu, że nam się udało. Niestety, oznaczało to również, że podróż stażysty dobiegała końca.
Droga do domu? Oczywiście wszyscy zaspali po krótkiej nocy. Możemy jednak powiedzieć, że tegoroczny wyjazd stażystów był po raz kolejny udanym połączeniem profesjonalnej wiedzy, budowania zespołu i dobrej zabawy. Mogliśmy zabrać ze sobą cenne wrażenia, zarówno zawodowe, jak i osobiste.
W imieniu wszystkich stażystów chcielibyśmy podziękować przedstawicielom młodzieży i stażystów, naszym trenerom i kierownictwu, dzięki którym ten fantastyczny wyjazd był możliwy.
Już nie możemy się doczekać przyszłego roku!
Anna, Magdalena i Christina

